• Poniedziałek, 30 listopada 2020
  • Imieniny: Andrzeja, Justyny, Konstantego

Informacje

Strażacy skarżą się na wójta

Data: 12 listopada 2020, Czwartek / Ilość wyświetleń: 1298

Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Lubomierzu skarżą się na wójta Bolesława Żabę. W tle jest ciągnący się od lat konflikt między prezesem OSP, byłym radnym Piotrem Dollem a wójtem gminy Mszana Dolna.

Zarzutów jest kilka. Druhowie ustami prezesa Dolla zarzucają włodarzowi gminy m.in., że nie wykonuje obowiązków z zakresu utrzymania gotowości bojowej, że bezpodstawnie odmawia zapłacenia faktury za roczny przegląd techniczny budynku remizy w, po którym strażacy wytykają wójtowi, że nie poddał na nim pod głosowanie wniosku o przydział 100 m.sześc. drzewa dla strażaków.

Strażacy przypominają, że używają tylko części pomieszczeń remizy, a w pozostałej części mieści się ośrodek zdrowia, tymczasem pieniądze z czynszu inkasuje gmina. Dlatego, ich zdaniem, gmina powinna dokładać się do remontów. Druhowie uważają, że odmowy ze strony gminy podyktowane są konfliktem personalnym między prezesem OSP Piotrem Dollem, a wójtem Żabą. W poprzedniej kadencji Doll, jeszcze jako radny, był głównym antagonistą obecnego wójta, wielokrotnie go krytykował, a potem wystartował w wyborach na wójta i był jego kontrkandydatem.

W odpowiedzi przygotowanej na zarzuty strażaków, wójt zauważył, że gmina na utrzymanie gotowości bojowej OSP w Lubomierzu wydała do września ponad 22 tys. zł.. Zdaniem wójta, sprawa faktury za roczny przegląd techniczny budynku remizy nie dotyczy zakresu utrzymania gotowości bojowej, dlatego gmina nie ma obowiązku jej pokryć Podobnie zakres prowadzonych remontów nie wiąże się z utrzymaniem bojowym, do którego zobowiązana jest gmina. Bolesław Żaba przypomina, że zgodnie z umową użyczenia, strażacy są zobowiązani do ponoszenia kosztów konserwacji, napraw i remontów remizy, bo mają do dyspozycji prawie całą remizę i nie płacą za nią żadnego czynszu. Co zaś się tyczy sprawy zebrania wiejskiego, wójt przypomina, że w jego programie nie było sprawy drzewa, a wniosek w tej sprawie został zgłoszono zbyt późno. Ostatecznie był on jednak przedstawiony na zebraniu, ale uczestnicy zebrania odmówili wprowadzenia go pod obrady, uznając, że sprawa, na wniosek radnego Krzysztofa Gnieckiego, zostanie załatwiona w inny sposób.

Ostatecznie radni jednogłośnie odrzucili skargi (złożono dwie) złożone przez strażaków i uznali je za bezzasadne.

(mr)