• Niedziela, 18 kwietnia 2021
  • Imieniny: Apoloniusza, Bogusławy, Gościsława

Informacje

Mszana Dolna: burmistrz kontra ustępujący poseł - sporu ciąg dalszy. Tym razem o przejście dla pieszych na ul. Orkana

Data: 13 października 2011, Czwartek / Ilość wyświetleń: 3038

Na ostatniej sesji Rady Miasta burmistrz Tadeusz Filipiak i poseł Tadeusz Patalita starli się o wizytę w Mszanie Dolnej Radosława Sikorskiego, wiceprzewodniczącego PO i Ministra Spraw Zagranicznych. Nie minął miesiąc, a pojawiły się kolejne wzajemne oskarżenia. Tym razem panowie spierają się o przejście dla pieszych na ulicy Orkana.

Kilka dni przed wyborami ubiegający się o reelekcję poseł Patalita, rozesłał pismo do mieszkańców ulicy Orkana w którym zarzucił burmistrzowi, że nie zgodził się na wykonanie przejścia dla pieszych, którego domagają się mieszkańcy, w rejonie sklepu Kroll, w miejscu wskazanym przez Zarząd Dróg Wojewódzkich.

Burmistrz poczekał aż mina wybory i opublikował na stronie Urzędu Miasta elaborat w którym punktuje byłego posła. Filipiak przypomina, że już od 2007 roku samorząd stara się o lokalizację dla bezpiecznego przejścia dla pieszych na ul. Orkana. - Rozumiem intencje p.Tadeusza Patality, jakimi się kierował przy kompletowaniu tej korespondencji - gdyby znalazło się tam miejsce na całą historię naszej batalii ( tzn. wszystkie pisma wychodzące z Urzędu Miasta Mszana Dolna od roku 2007) o wyznaczenie bezpiecznego przejścia na ul. Orkana, niemożliwym byłoby wskazać głównym winowajcą niżej podpisanego. A tak dokonując zręcznej manipulacji, p. Tadeusz Patalita oczyszcza siebie, zaś całą winę zrzuca na burmistrza miasta, którego żadna z kompetencji nie sięga na drogi wojewódzkie. Burmistrz/Wójt może jedynie właściciela/zarządcę takiej drogi prosić o poprawę warunków bezpieczeństwa, o poprawę nawierzchni itp. sprawy, ale głosu decydującego na takiej drodze nie ma – twierdzi burmistrz. I dodaje, że Tadeusz Patalita pisząc, że "burmistrz miasta Mszana Dolna nie wyraża zgody na wykonanie przejścia dla pieszych w miejscu wskazanym przez ZDW Kraków” - mija się z prawdą i świadomie kłamie.

„Komu, jak komu, ale p. Tadeuszowi Patalicie o tym elementarzu kompetencji samorządowej, wydawałoby się, przypominać nie trzeba. A jednak wyborcza batalia o poselski mandat wygrała ze zwykłą uczciwością. Jeszcze w czasie wakacji pan poseł Tadeusz Patalita z gronem swoich doradców uznał, że zebranie podpisów pod listem do Posła na Sejm RP wystarczy, by ten mógł uruchomić procedurę mającą zakończyć się budową przejścia. Krążyły zatem po domach Mieszkańców z ul. Orkana listy, a ich doręczyciele namawiali ich do podpisu. Któż nie chciałby w tamtej okolicy przejścia? W krótkim czasie zebrano tych podpisów ok 200. Inicjatorzy tej akcji prosili jednak, by tej listy do podpisów nie pokazywać burmistrzowi Mszany Dolnej. Udało im się to. O społecznej akcji zbierania podpisów dowiedziałem się bowiem dopiero 2 września br. na spotkaniu w biurze poselskim p. Tadeusza Patality. Nawet się ucieszyłem, kiedy na zaproszeniu przeczytałem, że to szacowne gremium z dyrektorem Grzegorzem Stechem, inżynierami krakowskiej ZDW, prawnikiem tej instytucji, policjantami z komend wojewódzkiej i powiatowej, oraz wójtami Niedźwiedzia i gm. Mszana Dolna będą debatować o koniecznej przebudowie skrzyżowania dróg w tej okolicy i rozważeniu jedynej sensownej opcji, a mianowicie budowy ronda i ok. 350 metrowego łącznika od ul. Ogrodowej do ul. Orkana. Bardzo szybko jednak przekonałem się, że nie ten temat będzie przewodnim - jak zapisano w notatce, przedstawiciele samorządów mają się spotkać, zaś wypracowane stanowisko przedstawić krakowskiemu ZDW. Pan Poseł Tadeusz Patalita miał inne priorytety - otwierała się bowiem szansa na pozyskanie sympatii Mieszkańców ul.Orkana, którzy od wielu lat dopraszają się o przejście. Zanim na dobre rozpoczęła się dyskusja na ten temat, z wizji na ul.Orkana wróciła mieszana komisja złożona z policjantów i inżynierów ruchu ZDW. Panowie oświadczyli, że miejsce na przejście jest, ale trzeba zlikwidować parking przed jednym ze sklepów. Ich właścicieli na spotkanie nie zaproszono. Zostałem poproszony, by propozycję lokalizacji przejścia z nimi uzgodnić, a stanowisko natychmiast przesłać na biurko dyrektora ZDW Kraków. Tego samego dnia p. dyr. Grzegorz Stech stanowisko właścicieli sklepu otrzymał. Ich opinia była negatywna. Pan poseł jednak nie ustąpił i doprowadził do kolejnego spotkania - tym razem już w miejscu, gdzie miało powstać przejście. Widząc opór właścicieli i małe szanse na polubowny finał, domagał się jedynie, by w trybie pilnym na jego biurku pojawiło się stanowisko burmistrza Mszany Dolnej w tej sprawie. Wtedy uświadomiłem sobie, że gra toczy się o coś więcej, niż opisane wyżej przejście. Oto pojawiła się szansa, by przekonać Mieszkańców o sile lokalnego posła na Sejm. Pan Tadeusz Patalita i jego doradcy uznali, że tuż przed wyborami nadarza się znakomita okazja, by to co, mnie nie udało się załatwić, załatwił poseł. Panowie nie wzięli jednego pod uwagę - nawet posłowi trzeba powiedzieć stanowcze NIE, jeśli do celu chce iść na skróty i nie zważa na argumenty ludzi. Kiedy cała ta misternie tkana historia zatoczyła koło, pan poseł i Dyrekcja ZDW uznała, że do całej sprawy należałoby włączyć burmistrza, jak to napisano w piśmie, "przedstawiciela lokalnej społeczności". Do czasu gdy wszystko szło gładko, przedstawiciel lokalnej społeczności potrzebny nie był. Więcej, listy z podpisami nie mogły do moich rąk dotrzeć. Gdy jednak zaczęły się schody, okazało się, że potrzebny jest negocjator, który do racji pana posła będzie oponentów starał się przekonać. Rzutem "na taśmę" do konfliktu pan poseł włączył lokalny dziennik, który ze swoich stron grzmiał o głuchych na wołanie dwustu górali urzędnikach - absolutnym przypadkiem, jedynym urzędnikiem wypisanym w artykule z imienia i nazwiska byłem ja. Gdyby batalia o przejście zakończyła się sukcesem, w tekście pojawiłoby się z pewnością inne nazwisko.

Gdyby poseł p. Tadeusz Patalita zanim zabrał się do całej akcji, zasięgnął w sprawie języka, całego ambarasu pewnie by nie było. Wystarczyłby jeden telefon do dyrektora ZDW p. Grzegorza Stecha, by się dowiedzieć, że batalia o przejście datuje swoje początki już w roku 2007. Powołana wówczas przez ZDW Kraków komisja z przedstawicielami KW Policji, ale także policjanci z Mszany Dolnej (komendant p. Marek Szczepański) i Limanowej (p. Jerzy Bukowiec) oraz ludzie, którzy na drogach "pozjadali zęby" - myślę o mieszkańcu ul. Orkana p. Władysławie Szczypka i kierowniku odcinka dr. krajowej nr 28 p. Wiesławie Błońskim, a także radnych z tej okolicy - nieżyjącym już p. Jerzym Żądło (mieszkał przy ul.Orkana) i Stanisławie Dziętło, a także ja, rozpoczynający dopiero kadencję, ten odcinek przeszliśmy metr po metrze, szukając bezpiecznego miejsca na przejście. Miejsce takie musi spełnić szereg bardzo restrykcyjnych wymogów ministerialnego rozporządzenia. Żadne miejsce, poza tym wskazanym 2 września br. (pod warunkiem likwidacji parkingu przy sklepie) takich warunków nie spełniało. Komisja w podobnym składzie dokonała ponownej wizji w następnych latach - wnioski były identyczne. Już wtedy wszyscy uznali, że sytuację uzdrowi budowa ronda - bo tak naprawdę przejścia są potrzebne w okolicach autobusowych zatok. Tam każdego ranka dziesiątki uczniów przyjeżdżają do mszańskich szkół i przechodzą przez drogę, by zwyczajowym skrótem dotrzeć szybciej do szkoły na ul. Marka.

Panu posłowi Tadeuszowi Patalicie jednak ta wiedza nie była do niczego potrzebna - uwierzył sobie i doradcom, że oto nadarza się niepowtarzalna okazja, by na jednym ogniu upiec dwie pieczenie; pierwsza to pozyskanie około dwustu znaków "X" na wyborczej karcie 9 października, zaś "pieczeń" druga, to wykazanie nieudolności podpisanego poniżej, który przez prawie pięć lat nie poradził sobie z problemem, który p. poseł Tadeusz Patalita - skuteczny i konkretny (jak głosił na wyborczych banerach) "rozwiązał" w jeden kwadrans.

Jestem przekonany, że teraz już bez wszechobecnej za sprawą byłego już posła Tadeusza Patality polityki, ten problem i inne, które pewnie się jeszcze pojawią, uda się z dyrekcją krakowskiego ZDW pokonać. Dotychczasowa nasza współpraca daje nadzieję, że tak właśnie będzie. Pozostaje mi na koniec przeprosić PT. Mieszkańców ul. Orkana za całe to zamieszanie, na które nie miałem żadnego wpływu. Nie po raz pierwszy p. Tadeusz Patalita próbował mnie poróżnić z Mieszkańcami Mszany Dolnej, ale wierzę, że po raz ostatni.

Burmistrz Tadeusz Filipiak / opracował (mr)