• Gorczański Portal Informacyjny
  • Poniedziałek, 19 stycznia 2026
  • Imieniny: Henryka, Mariusza, Erwina
Reklama
Wiadomości
Data: 22 stycznia 2013, Wtorek / Ilość wyświetleń: 3358

Halo, pogotowie? Tu Tarnów, słucham!

Od wczoraj mieszkańcy gmin Mszana Dolna i Niedźwiedź oraz miasta Mszana Dolna dzwoniąc na numer ratunkowy, usłyszą w słuchawce głos dyspozytora Zintegrowanej Dyspozytorni nr 2 w Tarnowie. To on będzie teraz decydował o wysłaniu karetki pogotowia.

Projekt likwidacji dyspozytorni pogotowia w Limanowej, której zadania przejęła dyspozytornia w Tarnowie, jedna z dwóch w Małopolsce, od początku wzbudzał kontrowersje w naszym regionie. Tutejsi samorządowcy protestowali podkreślając, że nawet najlepsi dyspozytorzy w Tarnowie, nie będą dobrze znali górzystego terenu Zagórza, a już na pewno nazw lokalnych przysiółków, obowiązujących tu przydomków, i powstaną nieporozumienia, które będą skutkować tym, że karetki mogą mieć problemy z szybkim dojazdem do chorego. Pojawiła się też kwestia zasięgu dla telefonów komórkowych, na którym oparty jest cały nowy system, a z którym w górach bywa różnie.

Jednak jako że patron całego przedsięwzięcia - wojewoda małopolski Jerzy Miller - znany jest z nieustępliwości i twardego stawiania sprawy, protesty na nic się zdały i nowy system wszedł wczoraj w życie. Od teraz wszystkie zgłoszenia alarmowe z całego powiatu limanowskiego kierowane są do Tarnowa.

Sytuacja jest o tyle dobra, że w tarnowskiej dyspozytorni zatrudniono czterech dyspozytorów pracujących dotychczas w Limanowej, a którzy teren Zagórza znają.

Podczas wczorajszego, oficjalnego przejęcia dyspozytorni, Andrzej Burnagiel - Koordynator Zespołów Ratownictwa Medycznego szpitala w Limanowej - powiedział wojewodzie, że największym problemem są tak zwane „białe plamy” na terenie powiatu, czyli miejsca, gdzie nie ma sygnału telefonii komórkowej. Wprowadzony do pogotowia w 2011 roku system informatyczny powoduje, że dyspozytor odbierający zgłoszenie wpisuje je do systemu, a internetową transmisją wykorzystującą sieć komórkową, czyli GSM, zgłoszenie trafia na tablet w wybranej karetce, której załoga ma za zadanie jechać we wskazane miejsce. Tablet pokazuje drogę, którą pogotowie ma jechać do zgłaszającego. W miejscach, gdzie są białe plamy, załoga pogotowia nie może otrzymać zgłoszenia i np. musi jechać w inne miejsce, by zalogować się w sieci GSM.

W odpowiedzi zasugerowano, iż rozwiązaniem tego problemu byłoby wyposażenie urządzeń w karty SIM, które będą miały priorytet w dostępie do transmisji danych u każdego operatora. Miałoby to przypominać tryb alarmowy w telefonie. Tryb ten pozwala na połączenie się z numerem alarmowym nawet bez karty SIM, czy też zasięgu macierzystego operatora (telefon wybiera sieć o najlepszym zasięgu i umożliwia połączenie z numerem alarmowym). Na chwilę obecną, gdy tablet karetki jest poza zasięgiem GSM, pozostaje z nią kontakt poprzez telefonię komórkową, albo radio. To ostatnie będzie miało w regionie lepszy zasięg, gdyż finalizowany jest proces umieszczenia radioprzemiennika na górze Mogielica.

Oprac. (mr) / źródło: materiały prasowe szpitala w Limanowej
Reklama

Dziękujemy za dotychczasowe komentarze.
Zapraszamy do komentowania artykułów na naszym Facebooku

Komentarze

pietrek
22.01.2013 18:25
IP: 83.9.249.220

Pan Miller to twardy i nieustępliwy może być ale prywatnie u siebie w domu. Co do likwidacji dyspozytorni w Nowym Targu ponoć prokuratura ma dać sobie z tym radę po złożonym zawiadomieniu. Na innych stronach informacyjnych można było poczytać o tym, że kilka osób zmarło po likwidacji dyspozytorni w Nowym Targu. Teraz jest w Krakowie

Zobacz także
Reklama