• Gorczański Portal Informacyjny
  • Sobota, 10 października 2026
  • Imieniny: Franciszka, Pauliny, Daniela
Reklama
Wiadomości
Data: 27 marca 2014, Czwartek / Ilość wyświetleń: 2988

Turbacz rozpoczął wiosenne rozgrywki w IV lidze. Czy zespół z Mszany Dolnej podniesie się z kolan?

Od remisu 1:1 na własnym boisku z LKS Nowa Jastrząbka, zespół Turbacz Mszana Dolna rozpoczął rundę wiosenną w rozgrywkach IV ligi piłki nożnej. Drużyna za cel stawia sobie przetrwanie i utrzymanie się w lidzie, choć będzie z tym trudno, bo Turbacz zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i traci dużo punktów do pozostałych. W wykonaniu tego zadania zespołowi z Mszany Dolnej ma pomóc nowy, doświadczony trener Marian Tajduś, dla którego spotkanie z Jastrząbką było debiutem w Mszanie Dolnej. Bramkę na miarę remisu strzelił debiutujący w mszańskiej drużynie Damian Wsół z Podobina. W czasie zimowej przerwy do zespołu wrócili starzy zawodnicy.

Jedenastkę Turbacza wyprowadził na murawę z opaską kapitana weteran piłkarskich boisk - Grzegorz Szynalik. Do pierwszego w rundzie wiosennej meczu Marian Tajduś desygnował sprawdzonych już w bojach zawodników - Mateusza Dąbrowę, Sylwestra Wierzyckiego, Krzysztofa Piekarczyka, ale na boisku pojawiło się też kilka nowych twarzy. Po raz pierwszy kibice mogli zobaczyć w akcji braci-bliźniaków: Rafała i Marcina Drobnych - po pierwszym meczu sympatycy wiedzą, że jeden gra w obronie, drugi w ataku, że jeden ma na plecach "4", a drugi "10" i uwaga najważniejsza, są bezdyskusyjnym wzmocnieniem mszańskiej drużyny. Rozróżnić ich jednak póki co, bardzo trudno. Także w bramce pojawił się nowy piłkarz - Bartłomiej Wygaś pochodzi z Krakowa i w tamtejszych klubach zdobywał bramkarskie szlify. Istotnym wzmocnieniem jest pochodzący z Podobina, a grający w ostatnim sezonie w III ligowym Wolbromiu - Damian Wsół. Jego debiut wypadł znakomicie - Damian strzelił bramkę dającą remis jedenastce spod Lubogoszcza.

Włodarzy Turbacza bardzo cieszą powroty do "starego gniazda" piłkarzy, którzy kiedyś grali w klubie. Kto nie pamięta Piotra Szynalika? Popularny "Colombo", jak mawiali znający się na piłce, miał papiery na grę na boiskach co najmniej II ligi, jeśli nie wyżej. Próbował sił m.in. w Dalinie Myślenice. Proza życia i kontuzje zmusiły tego niezmiernie sympatycznego człowieka i znakomitego piłkarza do powieszenia butów na kołku. Jesienią jednak dał się namówić do powrotu na ligowe boiska - wrócił do swojego macierzystego klubu. Pracuje w Mszanie - zatrudnienie znalazł u dyr. Wojciecha Sitkowskiego - dziękujemy !!! (kiedyś także piłkarza Turbacza) w firmie TECHNIFLEX (dawne INCO) W sobotnim meczu udowodnił, że nie zapomniał, jak się gra w piłkę. Po rocznej przerwie wrócił też do mszańskiego klubu Michał Smoleń - ważna postać defensywy Turbacza.

Cieszy dobra gra młodego Krzysztofa Piekarczyka. Nie zawodzi Szymon Majerek, a walecznością i nieustępliwością znów imponuje Sylwester Wierzycki. Także ławka rezerwowych nie jest pusta - w drugiej połowie meczu pokazał się Piotr Potaczek. Ten młody defensor o znakomitych warunkach fizycznych przepracował zimę i będzie istotnym wzmocnieniem drużyny. Na ostatnie 30 min. meczu wszedł na boisko Ireneusz Potaczek - piłkarz z Niedźwiedzia, z kapitańską opaską na ramieniu wprowadzał Turbacz na boiska najpierw "okręgówki", a sezon później do IV ligi. W inauguracyjnym meczu zmienił Piotra Szynalika - grał, jak zawsze pewnie, zdecydowanie i mądrze.

Piłkarze Nowej Jastrząbki przyjechali do Mszany Dolnej po pewne 3 punkty - mieli w pamięci pogrom, jaki zafundowali Turbaczowi jesienią. Strzelić rywalowi 11 bramek na poziomie IV ligi powszechnym nie jest. Pamiętali też o tym piłkarze z Mszany i niewiele brakowało, by zwycięstwo im właśnie przypadło. Przez 30 minut pierwszej połowy Bartłomiej Wygaś miał bodaj jeden raz piłkę w rękach. Piłkarze Mariana Tajdusia zdominowali rywali - grali bardzo "wysokim presingiem" atakując przeciwników tuż za połową boiska. Raz po raz kotłowało się na przedpolu bramki gości - zabrakło jednak szczęścia i precyzji. Stare piłkarskie porzekadło głosi, że niewykorzystane okazje lubią się zemścić. I tak właśnie się stało w 44 minucie pierwszej połowy. Kiedy wszyscy byli już myślami w szatni precyzyjny strzał głową z kilkunastu metrów znalazł miejsce w samym okienku bramki Bartłomieja Wygasia. Do przerwy 0:1.

Na drugie 45 minut meczu zawodnicy Turbacza wyszli jeszcze bardziej zmotywowani. Słychać było głośne wskazówki trenera Tajdusia: "..nie oglądaj się na innego, walcz do końca o piłkę, nie odpuszczaj"- na bramkę gości sunął atak za atakiem. I w końcu się udało. W 55 minucie Damian Wsół utonął w objęciach kolegów z drużyny. Precyzyjny i mocny strzał wpadł do siatki rywali. Szkoda, że piłkarze z Mszany Dolnej nie poszli za ciosem - ale trzeba się cieszyć z remisu z bardzo groźnym rywalem. Kibice wierzą, że wiosna będzie nasza. Wierzą w to również sami piłkarze - widać to było na boisku. Turbacz znów jest drużyną. To zasługa samych zawodników, ale dobrego ducha w ekipę musiał ktoś tchnąć - Marian Tajduś, jak mało kto, wie jak to się robi. Trzeba w tym miejscu wspomnieć o ogromnej pracy wykonanej zimą przez kierującego dziś klubem prezesa Janusza Stożka i klubowego skarbnika Jana Piekarczyka. Ten duet wspierali kierownik drużyny Jacek Sochacki i klubowy gospodarz Władysław Tomala.

Następny mecz piłkarze Turbacza rozegrają w niedzielę 30 marca i znów na swoim stadionie - przeciwnikiem będą górale z KS Zakopane. Początek spotkania - godz. 15.00.

Źródło: Urząd Miasta Mszana Dolna, oprac. (mr)
Reklama
Zobacz także
Reklama