Trwa konflikt we władzach gminy Mszana Dolna pomiędzy wójtem Mirosławem Cichorzem a grupą radnych z komitetu Wspólnie i wiarygodnie dla Gminy Mszana Dolna. Ostatnim powodem jest budżet. Obie strony wzajemnie oskarżają się, z jednej strony o manipulację i podawanie nieprawdy, z drugiej o szkodliwe decyzje dla mieszkańców. Radni komitetu postanowili po raz kolejny zabrać głos w sprawie budżetu i wyjaśnić, jak sprawa wygląda z ich punkt widzenia. Jak przekonują, wszystkie problemy wynikają z manipulacji dokonywanych przez wójta.
Oto treść oświadczenia:
"Polityka lokalna bywa nudna tylko do momentu, gdy ktoś zaczyna grać na emocjach. A jeszcze ciekawsza staje się wtedy, gdy zamiast faktów serwuje się mieszkańcom strach, półprawdy i wygodnie skonstruowaną narrację winy.
W ostatnich dniach wójt gminy postanowił przestraszyć mieszkańców i postawić radnych pod ścianą. Pretekstem stała się kwota 95 tysięcy złotych przeznaczona na doposażenie nowo powstającego gminnego żłobka w Mszanie Górnej. Według narracji wójta – jeśli budżet nie zostanie uchwalony do 12 stycznia, środki te przepadną. Co więcej, odpowiedzialność za to mieliby ponieść… radni. Brzmi dramatycznie? Owszem. Tylko że dramat ten został starannie wyreżyserowany.
Jaka jest prawda?
Prawda jest znacznie mniej sensacyjna, za to dużo bardziej niewygodna dla autora tej narracji. Środki te pochodzą z dofinansowania przeznaczonego na realizację żłobka i muszą zostać wydatkowane oraz rozliczone do końca stycznia, a nie – jak sugerował wójt – do 12 stycznia. Różnica jest zasadnicza.
Oznacza to jedno: uchwalenie budżetu 15 stycznia, zgodnie z planowanym terminem sesji, nie powoduje utraty tych pieniędzy. Nie ma żadnego finansowego Armagedonu, żadnego „albo teraz, albo nigdy”. Jest za to próba wywarcia presji.
I tu pojawia się pytanie, dlaczego radni dowiadują się o problemie dopiero teraz? Dlaczego przez ostatnie miesiące nie było żadnej rzetelnej informacji, żadnego sygnału, żadnej rozmowy o ryzyku niewykorzystania środków? Skoro było wiadomo, że taka sytuacja może mieć miejsce, dlaczego tematu nie podjęto wcześniej – spokojnie, roboczo, bez presji i straszenia mieszkańców?
Brak informacji nie bierze się znikąd. Rodzi się z słabej komunikacji wójta i jego wyboru priorytetów.
Czy ważniejsza była walka polityczna z radnymi? A może delegacje i samorządowe fora, na których łatwiej budować wizerunek niż dopinać konkretne sprawy ważne dla mieszkańców?
Zamiast dialogu pojawiła się narracja.
Dopiero w momencie, gdy radni poświęcili więcej czasu na rzetelną i odpowiedzialną pracę nad budżetem, nagle trzeba było znaleźć „problem”, który da się wykorzystać medialnie – najlepiej taki, który pozwala pokazać radnych jako winnych i „złych”, a siebie w roli jedynego obrońcy interesu mieszkańców.
Co więcej, narracja wójta zaczęła się zmieniać. Jeszcze niedawno straszono mieszkańców, że po 12 stycznia pieniądze przepadną. Dziś słyszymy już, że stanie się to dopiero „do końca stycznia”. To nie jest drobna korekta – to ciche przyznanie, że wcześniejsze komunikaty były wprowadzające w błąd.
Ten przykład doskonale pokazuje, jak działa mechanizm manipulacji:
najpierw strach, potem wskazanie winnych, a na końcu propaganda w mediach społecznościowych. Bez rzetelnego wyjaśnienia, bez odpowiedzialności za własne zaniedbania.
Chcemy jasno poinformować mieszkańców:
po szczegółowej analizie i pracy nad projektem budżet zostanie uchwalony 15 stycznia. Spokojnie, odpowiedzialnie i bez ulegania politycznym szantażom.
Warto też dodać, że podobna sytuacja ma miejsce w wielu sąsiednich samorządach – część uchwaliła budżety w tym tygodniu, inne zrobią to w przyszłym. To normalna praktyka, a nie żaden kryzys, jak próbuje się to przedstawić.
Dlatego apelujemy: nie dajcie się manipulować.
Nie każda głośna wypowiedź jest prawdą, a nie każda dramatyczna narracja wynika z troski o dobro wspólne. Czasem to tylko zasłona dymna, mająca przykryć brak komunikacji i przerzucić odpowiedzialność na innych".
oprac. mr/
A mieszkańcom należy się jedno – uczciwa informacja, nie polityczny teatr.