• Gorczański Portal Informacyjny
  • Wtorek, 16 lipca 2024
  • Imieniny: Mariki, Benity, Dzierżysława
Reklama
Wiadomości
Data: 22 października 2011, Sobota / Ilość wyświetleń: 5652

Spór o korty tenisowe w Rabce-Zdroju. Piękne, ale czy dobrze zrobione?

Środowisko rabczańskich tenisistów ustami Mariana Lewczuka zarzuciło władzom miasta, że przebudowa kortów tenisowych dokonana w ramach rewitalizacji Parku Zdrojowego, to fuszerka, do której doszło z ich winy. Burmistrz Ewa Przybyło ripostuje, że zarzuty jej adwersarzy wynikają z rozżalenia faktem, że od dłuższego czasu muszą tułać się po okolicznych kortach i nie mogą korzystać z rabczańskiego obiektu. Przekonuje też, że działania tenisistów można uznać za... sabotaż.

O rabczańskich kortach parkowych głośno zrobiło się po artykule, który ukazał się w ostatnim numerze "Wieści Rabczańskich". Marian Lewczuk, przedstawiciel tutejszego środowiska tenisowego, napisał, że podczas przebudowy kortów doszło do wielu nieprawidłowości. - Podtrzymuję te zarzuty - mówi w rozmowie z Gorce24.pl Marian Lewczuk. Pierwszy zarzut, to brak profesjonalnego projektu przebudowy kortów. - Widać też, że prace wykonywała nieprofesjonalna firma - podkreśla. W efekcie, jak mówi, powstał obiekt na pozór ładny, ale nie nadający się do użytku.
Największy problem to nawierzchnia. Marian Lewczuk uważa, że nie spełnia norm. - Problem w tym, że nawieźli na korty 40 ton nowej mączki, która nie jest zwarta. Jest to mączka z kamieniami, nie przesiana, złej jakości, nie nadająca się na korty. Jak po niej biegaliśmy, to wyrywały się dziury - mówi.

Zdaniem tenisistów błędnie wyprofilowano kort. - Spady zrobione są na stronę zaciemnioną. Tam będzie zawsze mokro i nie będzie się dało grać - uważa Lewczuk. Zastrzeżenia dotyczą również braku zaplecza do przechowywania sprzętu niezbędnego do utrzymania kortów, braku WC czy umywalki. Wykonano natomiast lampy, które są zbędne, bo zdaniem tenisistów, latem, kiedy gra się w tenisa, po zmroku mało kto przychodzi na korty. Uwag tenisiści mają wiele.

W sprawie głos zabrał także Marek Szarawarski, radny powiatowy, który przypomina, że interweniował już w styczniu, gdy na korty wjeżdżał ciężki sprzęt. - Dziś w 90 procentach zgadzam się z Marianem Lewczukiem - mówi. - Nawierzchnia jest w fatalnym stanie, chociaż dziś trudno powiedzieć, w jak bardzo złym. To wyjdzie najprawdopodobniej w przyszłym roku, gdy na kort wyjdą pierwsi tenisiści. Teraz już nic się nie da rady z tym zrobić - dodaje.

- Już w marcu chcieliśmy się spotkać z władzami miasta w sprawie przebudowy kortów, ale nie znaleziono dla nas czasu. Burmistrz zaproponowała termin dopiero w lipcu, ale wtedy korty były już zniszczone. Próbowaliśmy interweniować, ale bezskutecznie - twierdzi Marian Lewczuk.

Burmistrz Rabki-Zdroju Ewa Przybyło twierdzi, że była przekonana, iż przebudowa kortów od początku odbywa się we współpracy z tenisistami. Według niej, inżynier nadzorujący roboty zawarł ustną współpracę z panami Lewczukiem i innym tenisistą. - To oni doradzali panu inżynierowi Pestkowskiemu. W maju-czerwcu, kiedy kupiliśmy sztuczne linie doradzali, żeby nie przykręcać je na trwałe, bo korty trzeba wałować, suszyć itd. Ta ich opieka była cały czas – zauważa.

- Włączyliśmy się do tego, gdy było już za późno. Podpowiadaliśmy, co trzeba naprawić, żeby uratować, co się da - odpowiada Lewczuk.

- W sierpniu, jak już korty się pojawiły, panowie zaczęli się niecierpliwić, dlaczego ciągle nie mogą grać, tylko muszą jeździć po Mszanie Dolnej i po świecie, żeby zagrać. Dzierżawca nie pozwolił na grę, bo korty oficjalnie są wciąż placem budowy, bo rewitalizacja parku, jako inwestycja, nie jest jeszcze oddana. A teraz pan Lewczuk chodzi i mówi, że inwestycje jest źle zrobiona. A nie chodzi o to, że inwestycja jest źle zrobiona, tylko o to, że nie mogą na kortach grać. Można to traktować, jako sabotaż, bo panowie najpierw doradzali przy przebudowie kortów, a teraz krytykują wykonanie - dodaje burmistrz Przybyło.

- Uważam, że przebudowa kortów to pieniądze wyrzucone w błoto. Skończy się to tak, że całą nawierzchnię trzeba będzie w przyszłym roku zerwać i wykonać nową. Korty były do uratowania, gdyby zareagowano na wiosnę. To ewidentna wina burmistrz. Nazywa się to arogancją władzy, której się wydaje, że wszystko wie.

- Do dziś do Urzędu Miejskiego nie wpłynęło żadne oficjalne pismo, że korty są źle zrobione - podkreśla Ewa Przybyło. - Korty nie są formalnie odebrane. Po zakończeniu wszystkich robót zaprosimy tenisistów i wtedy będzie czas wnosić uwagi i czas na naprawę, jeśli coś jest źle - dodaje. Odbiór inwestycji planowany jest na listopad.

(mr)
Reklama
Zobacz także
Reklama